#Czasnazmiany

Rodzicu, ZA-dbaj o siebie!

Nie ważne jak długi jest nasz staż rodzicielski, ile dzieci codziennie wieczorem zaganiamy do łóżek i co robimy zawodowo – jeśli jesteśmy mamą i tatą, prędzej czy później dopadnie nas syndrom „ZA”. Co to takiego i czy jest dla nas jakiś ratunek?

 

Jak to mówią, każdy kij ma dwa końce a każdy medal dwie strony. Osobiście bliższy jest nam przykład medalowy (możliwe, że ma to coś wspólnego z trwającą właśnie zimową Olimpiadą w Phjongczang, którą śledzimy namiętnie całą rodziną). Bo przecież nasze trudy rodzicielstwa i codzienne zmagania z obowiązkami bezapelacyjnie wynosić nas powinny na podium! Powiedzmy to sobie głośno: zasługujemy na złoto, na hymny pochwalne za wychowawcze akrobacje i codziennie ustanawiane nowe rekordy (np. w ilości przypalonych tostów na śniadanie, albo liczenia „do trzech” w ciągu dnia). A to wszystko bez osobistych trenerów, menadżerów i całego sztabu wspierającego nas na każdym kroku. To z myślą o rodzicach Freddie Mercury musiał pisać słowa słynnego przeboju, nie ma wątpliwości: we are the champions!

Ale co z tym drugim końcem, czy tam stroną medalu? No właśnie. Przy całej słodyczy, jaka kapie z naszych serc jak patrzymy na swoje pociechy (najlepiej śpiące) i każdorazowym rozrzewnieniu, jakie nas ogarnia, gdy to małe nazywa nas mamusią i tatusiem (najczęściej gdy chce nową zabawkę) – jest też ta ciemna strona mocy. Zdecydowanie ZA ciemna, dlatego trzeba wreszcie rzucić jej wyzwanie. Pozbyć się jej raz na dobre, unicestwić, zbić na kwaśne jabłko (ale o jabłkach będzie potem).

Mowa tu o wirusie, którym w jakimś momencie zainfekowany zostaje chyba każdy rodzic na tej planecie. Syndrom „ZA”. Charakterystyczne objawy to totalne i nieustanne: ZAbieganie (w pracy i w domu), ZAaferowanie (dziećmi i domem), ZAniepokojenie (o dzieci i finanse) i ZAdręczanie się („czy jestem dobrym rodzicem?”). Do tego dochodzi oczywiście ZAjadanie się resztkami po dzieciach, ZApychanie się czym popadnie,   ZApominanie o sobie i ZAniedbywanie własnych potrzeb – czego nieuchronną konsekwencją jest sukcesywne ZApuszczanie się (chyba wszyscy wiemy co to znaczy). No lipa, bo w wieku (plus minus) 35 lat budzimy się bez energii do życia, bez pomysłu na siebie i niezbyt chętnie spoglądamy na swoje lustrzane odbicie. Umówmy się, podkrążone oczy, kilkudniowy zarost, odrost którego nie da się ukryć i dodatkowe kilogramy, których za Chiny nie kamufluje wciąganie brzucha – to wszystko razem wzięte (a dodajmy do tego jeszcze połamany paznokieć) nie dodaje nam pewności siebie, energii i radości z życia. Przeciwnie, sprawia, że powoli odechciewa nam się chcieć, czujemy się źle w swojej skórze, w swoim otoczeniu i w efekcie możemy ZAtracić samych siebie. A czy smutny rodzic to dobry rodzic? Nie ma takiej opcji. Chcąc kogoś uszczęśliwiać, musimy zadbać o własne szczęście. Bo (trzymając się naszych starych, sprawdzonych przysłów) – z pustego i Salomon nie naleje!

Czy jest jakaś szczepionka ZApobiegająca temu wirusowi?! Czy jeśli jesteśmy już ZAinfekowani, to czy można tę chorobę ZAtrzymać a nawet całkowicie ją pokonać?

 

Jesteśmy przekonani, że TAK! Jesteśmy też zdeterminowani, by tego wyzwania się podjąć i razem z Wami przejść proces pełnej kuracji 😊 Zapraszamy Was, zróbmy to wspólnie! – zmieńmy szarość w kolor, zadbajmy o siebie, poprawmy naszą kondycję, zacznijmy się zdrowo odżywiać, odkopmy z gruzów nasze potrzeby i podejmijmy razem wysiłek wielkiego powrotu do formy! Może właśnie teraz, podczas Wielkiego Postu spojrzymy na samych siebie na nowo i zaczniemy zmieniać to, co przeszkadza nam żyć pełnią życia?

Tym wstępem rozpoczynamy cykl #czasnazmiany poświęcony (jak nazwa wskazuje) zmianom – codziennego funkcjonowania rodziny, zasad odżywiania, dbania o naszą kondycję i odpoczynek. Nie piszemy jako eksperci, nie posiedliśmy żadnej wiedzy tajemnej 😉 – jesteśmy tacy sami jak Wy, tak samo zabiegani, podobnie zmęczeni i czasem sfrustrowani. Ale basta, to by było na tyle! Koniec narzekania – bierzemy się w garść, a nowy start JUŻ DZIŚ! Być może podejmowaliście już podobne próby, lecz po jakimś czasie przyszło zniechęcenie, to wszystko okazało się za trudne i „chyba nie dla nas”. Chcemy podzielić się z Wami naszymi pomysłami i doświadczeniami, dać Wam gotowe instrukcje: co i jak zrobić, by TYM RAZEM się udało! Śledźcie naszego bloga, ale też piszcie o tym, jak Wam idzie – koniecznie zróbmy to razem. Krok po kroku. Dzień za dniem. Czas na zmiany!

Czy jesteście „ZA”?!

Jeśli tak, napiszcie to w komentarzu. Krótkie „jestem ZA!”, dzięki któremu zobaczymy, że jest nas więcej. Razem będzie łatwiej 😊

TO RÓWNIEŻ MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ

10 Komentarzy

  • Aga

    Za!

    Luty 17, 2018 - 6:23 pm
    • Motorodzinka.pl

      extra! <3

      Luty 17, 2018 - 6:29 pm
  • Marta

    Jestem ZA! :))) chętnie podpatrzę i zainspiruję się Wami, fajny pomysł :)))

    Luty 17, 2018 - 6:25 pm
    • Motorodzinka.pl

      strasznie się cieszymy! 🙂

      Luty 17, 2018 - 6:29 pm
  • Bogusia

    no ja tam jestem ZA! i to jak…

    Luty 17, 2018 - 6:26 pm
    • Motorodzinka.pl

      to fantastycznie! 🙂 🙂

      Luty 17, 2018 - 6:30 pm
  • Mamuśka Piotruśka

    ZA ZA ZA ZAAAA 🙂

    Luty 17, 2018 - 6:32 pm
    • Motorodzinka.pl

      no to bomba! :*

      Luty 17, 2018 - 6:33 pm
  • ANIA

    Oj tak jakie to prawdziwe. Jestem za!!!:)

    Luty 17, 2018 - 7:43 pm
    • Motorodzinka.pl

      Super, witaj w klubie Ania! 🙂

      Luty 18, 2018 - 9:52 am

Zapraszamy do komentowania :)

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.