Tu się można nadziać!

Opanowaliśmy Gniew!

Byli dumą i tarczą Polski przez prawie trzy stulecia. Mawiano o nich, że przewodzić im musi sam Archanioł Michał. Skrzydlaci jeźdźcy, którzy nie znali strachu i potrafili tylko zwyciężać.

Husaria. Chluba oręża polskiego i największa pasja Tymka. Nieskończona ilość książek na jej temat piętrzy się na półkach dziecięcego pokoju. Musieliśmy w końcu ruszyć jej śladem, a pierwsze kroki zaprowadziły nas tam, gdzie swą siedzibę ma husarska chorągiew – do najpotężniejszej twierdzy Zakonu Krzyżackiego, jaka kiedykolwiek powstała na lewym brzegu Wisły. Zamek w kształcie bliskim kwadratowi, o perfekcyjnie wymierzonych bokach, z czterema wieżyczkami w narożach i wewnętrznym dziedzińcem, to duma miasta o niepokojącej nazwie – Gniew.

Potężna ceglana bryła zamku widoczna jest na trasie prowadzącej z Gdańska do Torunia, miast, w które również na zawsze wpisana jest historia zakonników z czarnym krzyżem na plecach.

Na środku dziedzińca znajduje się studnia, serce Zamku. Stając przy niej odnosimy wrażenie, że twierdza odsłania przed nami swoje tajemnice. Stąd długimi korytarzami udajemy się do komnat, zbrojowni, kaplicy czy świetnie wyposażonej sali tortur, zwanej „Męczennicą”.

Zamek otaczają mury obwodowe, zaś od  wschodu, na przedzamczu stoi duży budynek zamieniony w hotel, zwany Pałacem Marysieńki, który rzekomo zbudował dla swej małżonki Jan III Sobieski. Nie jest to jednak prawda, Maria Kazimiera swą prawdziwą rezydencję miała w innym miejscu, a budynek już niestety nie istnieje.

Gniewski zamek pozostaje w cieniu swego większego i starszego „brata” z Malborka, a dzieli ich zaledwie 40 kilometrów i 8 lat (oba zamki pochodzą z końca XIII wieku). Jedno jest pewne, nie można odwiedzić Malborka i wzgardzić Gniewem, gdyż są jak dwa płuca, którymi oddycha historia polskiego rycerstwa. Zamek, o którym dziś wspominamy, prawdziwie tętni życiem. Każdego dnia można tu obejrzeć spektakl poświęcony bitwie pod Grunwaldem, puszczany przy końcu zwiedzania. Nie brakuje też w Gniewie świetnych imprez rycerskich. Nam dane było uczestniczyć w inscenizacji turnieju husarskiego, ale jest to tylko jedno z licznych wydarzeń, na jakie można tu się „nadziać” (choć słowo to, w kontekście osławionych husarskich kopii, nie do końca jest na miejscu).

Jak przystało na zamek „z krwi i kości”, Gniew ma swego ducha. To duch pobożnego komtura gniewskiego Zygmunta von Ramungena, który, zanim poległ pod Grunwaldem, namawiał Wielkiego Mistrza, by zaniechał bitwy. Duch ten pojawia się między innymi podczas spektaklu „światło i dźwięk”, przy okazji corocznej inscenizacji Wielkiego Pożaru. Jego głos opowiada o wydarzeniach pod Grunwaldem z perspektywy Krzyżaków. Skoro już mowa o Wielkim Pożarze, to trzeba wspomnieć, że co roku, 21 lipca gniewski zamek pali się „na niby”. Widowisko to pamiątka wielkiego pożaru z 1921 roku, który strawił trzy z czterech skrzydeł budynku. Warto zobaczyć ten niezwykły pokaz kunsztu strażaków, którzy walczą z ogniem obserwowani przez dziesiątki gapiów z telefonami komórkowymi i aparatami w rękach 😉

W połowie sierpnia na podzamczu odbywa się Vivat Vasa! – największa w Polsce inscenizacja XVII-wiecznej bitwy, upamiętniającej spotkanie pod Gniewem armii dwóch królów z rodu Wazów – polskiego Zygmunta III Wazy i szwedzkiego Gustawa II Adolfa.

Gniewski Zamek tętni życiem. Kto raz tu zawita, nie masz szans by oprzeć się ciągłym powrotom!

 

TO RÓWNIEŻ MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ

2 Komentarzy

  • Pati

    dzięki za ten wpis, uwielbiamy zamki i zastanawialiśmy się które teraz zdobyć 😉 Malbork sprawa oczywista, ale o Gniewie, przyznam że dotąd nie myśleliśmy

    Lipiec 29, 2018 - 10:39 am
    • Motorodzinka.pl

      tu być po prostu trzeba 🙂 Napiszcie potem koniecznie jakie macie wrażenia! Pozdrawiamy

      Lipiec 29, 2018 - 10:41 am

Zapraszamy do komentowania :)

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.