„Optymistyczny, inspirujący blog pisany przez rodzinę dla rodzin”

Mierzeja Wiślana: weekend na „piaszczystej kosie”

„To nie sztorm na morzu, ale wiatr historii rzucił nas w te strony” – głosi napis na pomniku rybaka ciągnącego sieć pełną ryb, w sercu Krynicy Morskiej.

 

Opowieść o historii Mierzei Wiślanej można by snuć począwszy od epoki kamiennej albo czasów rzymskich, przebiegał tędy bowiem wiodący do Sambii bursztynowy szlak. W okresie średniowiecza Mierzeja należała do książąt pomorskich. Granica między Słowianami a Prusami biegła w połowie „piaszczystej kosy”.

Również i my z prawdziwą przyjemnością, w pierwszych dniach kwietnia daliśmy się porwać zewowi historii i szczególnemu urokowi Mierzei Wiślanej, która w tym czasie była jeszcze uśpiona, leniwie i niespiesznie budząc się do życia.

Pocztówki z wakacji

Sezon turystyczny rozpoczyna się tu na przełomie maja i czerwca i trwa nieprzerwanie do końca lata. To czas niezwykle gwarny i upstrzony kolorami wszędobylskich plastikowych pamiątek. Ulice miasteczek i wsi zalewa fala turystów a plaże w zawrotnym tempie pokrywają się kolorowymi parawanami. Zapach smażonych ryb miesza się ze słodkim aromatem gofrów i lodów, z szaloną prędkością kręcą się lunaparkowe karuzele a ze scen, okien i lufcików dudni wakacyjna muzyka. Na kilkanaście tygodni Mierzeja zamienia się w głośną, kipiącą od sezonowych atrakcji „kusicielkę”, wabiącą spragnionych słońca plażowiczów. To może się podobać, to może bawić i cieszyć, inaczej nie powielałby się od lat ten sam wakacyjny scenariusz. To miejsce przyciąga i uzależnia – tak mówią ci, którzy każdego roku od lat spędzają tu swoje urlopy, przybywając z najdalszych zakątków Polski i Europy.

Sen pory jesienno-zimowej

Jest również drugie oblicze Mierzei. Oblicze uśpione, leniwe, senne. W powietrzu czuć błogi spokój, niezmąconą ciszę i stan wyczekiwania. Taką Mierzeję zastaliśmy w kwietniu, gdy jeszcze ostatnie tygodnie dzieliły ją od „najazdu” turystów. Ostatni głęboki oddech mieszkańców, spokojne fale na morzu i niemalże zupełny bezruch miasteczek. Na nic się zdało wertowanie informatorów i stron internetowych, gdyż większość tutejszych atrakcji okazała się być sezonowa. Ale czy na pewno czynny Park Linowy albo „Bursztynowa Komnata” konieczne są by naprawdę poznać to miejsce? Czy gdyby ogród z gigantycznymi owadami, wykonanymi z przetworzonych odpadów, nie był zamknięty na cztery spusty, albo gdyby udało nam się zwiedzić zamknięte w przedsezonowe weekendy Muzeum Zalewu Wiślanego – Mierzeja spodobała by nam się bardziej? Niekoniecznie. Jest to bowiem rejon Polski, który zachwyca naturą, pięknem swoich plaż i wydm, czystym, słonym powietrzem i tą ciszą właśnie, która aż krzyczy jeśli na co dzień karmisz się hałasem miasta. Ujęło nas to miejsce. Chwilami odrobinę zawiodło, troszkę zezłościło, ale… po powrocie do domu poczuliśmy się wypoczęci i zdecydowani tu wrócić… po sezonie.

Weekend na piaszczystej kosie

Serwis The World Geography w 2013 r. umieścił Mierzeję Wiślaną w czołówce listy 15. najbardziej zdumiewających półwyspów na Ziemi.  Ta wielka piaszczysta wydma, którą dzielimy z Rosją, ma ponad 90 km długości a jej wysokość w niektórych miejscach przekracza 30 m. Mierzeja oddziela Zalew Wiślany i Żuławy Wiślane od otwartych wód Zatoki Gdańskiej. Na jej terenie występują aż 4 rezerwaty przyrody: Mewia Łacha, Kąty Rybackie, Ptasi Raj i Buki Mierzei Wiślanej. Mierzeja została zbudowana przez morze w wyniku działań fal morskich oraz wiatru. Kilka kilometrów na wschód od Krynicy Morskiej znajduje się najwyższa wydma, zwana Wielbłądzim Garbem lub Grzbietem, mierząca 56 m n.p.m. Znalazłszy się na jej szczycie z przyjemnością podziwialiśmy widoki, a Tymka rozpierała duma: „To lepsze niż Czomolungma!” 😉

 

Mając w perspektywie kilka dni odpoczynku na łonie natury, zachwyceni cudownie słoneczną pogodą rozpoczęliśmy niezapomniany weekend na Mierzei Wiślanej.

Zaczynamy od końca: Piaski

Koniec polskiej strefy Mierzei Wiślanej wyznaczają Piaski, czyli stara wieś rybacka, leżąca ok 4 km od granicy z Rosją. Miejscowość nosi również nazwę Nowa Karczma, która jest pamiątką po istniejącej tu w czasach średniowiecznych karczmy, powstałej dzięki przywilejowi z 1429 r. nadanemu karczmarzowi Hannosowi przez komtura krzyżackiego Henryka Holta. Na terenie wsi do dziś zachował się jeden ze śladów jej historii – cmentarz mennonicki z XVIII w.

 

Zaciekawiła nas informacja, że na przestrzeni lat ta osada rybacka kilka razy zmieniała swoje położenie z powodu wędrujących wydm i ruchomych piasków, które zasypywały tutejsze domostwa i budynki. W 1825 r. miała miejsce ostatnia taka „migracja”, na szczęście nie zatrzymało to rozwoju wsi, której mieszkańcy zajmują się głównie rybołówstwem i obsługą turystów w czasie letnim. Teren osady uznawany jest za najbardziej dziewiczą część Mierzei Wiślanej, jeśli więc poszukujecie ciszy i chcecie choć na chwilę oddalić się od wakacyjnego zgiełku turystycznego, warto tu szukać wytchnienia – tym bardziej, że tutejsza plaża jest bardzo czysta, szeroka i piaszczysta (choć miejscami występują ławice kamieni i żwiru). Pamiętajcie jednak, że w pobliżu Piasków, ok 2 km na zachód od strzeżonej plaży znajduje się… plaża naturystów.

W Piaskach nie znajdziecie dużych wczasowych ośrodków a baza gastronomiczna jest dość skromna, jednak niektórzy mieszkańcy na kilka tygodni w roku w swoich ogródkach wystawiają ławki i oferują świeżą smażoną rybę, turyści mają tu również do dyspozycji kilka pensjonatów, prywatnych kwater i pól namiotowych.

35-minutowy spacer piaszczystą plażą zaprowadzi Was aż na… granicę Polski, NATO i Unii Europejskiej. Plażę w pewnym momencie przecina bowiem niepozornie wyglądająca druciana siatka, ale wbrew pozorom granica jest pilnie strzeżona i oczywiście nie ma możliwości jej przekroczenia. Niesamowite wrażenie robi ten spacer do „krańca Polski” – polecamy!

Krynica Morska – miasto dla aktywnych

Między otwartym Morzem Bałtyckim i Zalewem Wiślanym leży Krynica Morska, od północy otoczona Zatoką Gdańską. Miasto jest największym kurortem Mierzei Wiślanej z portami: jachtowo-pasażerskim i rybackim oraz z plażami o kilkudziesięciometrowej szerokości i z czystym piaskiem. Z dużą dozą prawdopodobieństwa podczas spaceru, ku swojej niemałej uciesze, spotkacie okazałe morskie kamienie i bursztyny zwane też jantarami. Po kilku dniach możecie być już właścicielami całkiem pokaźnej kolekcji – to znacznie ciekawsza pamiątka z wakacji niż plastikowe magnesiki, których pełno w tutejszych kramikach… OK, przyznam się, że na lodówce mamy magnes z łodzią i napisem „Welcome to Krynica”, ale o tym cicho sza 😉

 

Krynica Morska wprost usłana jest lasami, są to głównie bory sosnowe, występują tu również liczne dęby, buki i osiki. Drzewa z okolicy Przebrna, stanowiące relikt dawnego lasu mierzejowego, uznane są za rezerwat. Można tu spotkać dziki, sarny i jelenie, tutejsze zbiorniki wodne są natomiast skupiskami wielu gatunków ptaków. Wjeżdżając do miasta kilkakrotnie zobaczycie wielkie billboardy informujące o… zakazie dokarmiania dzików! Rzeczywiście, ku naszemu zaskoczeniu, te zwierzęta zupełnie swobodnie czują się w tych rejonach i bywa, że jak gdyby nigdy nic spokojnie wędrują sobie po czyściutkich chodnikach w samym centrum Krynicy : ) – widzieliśmy to na własne oczy, przejeżdżając przez miasto! Pech chciał, że plecak z aparatem był wtedy w bagażniku 🙁

Jeśli chodzi o bazę noclegową, to można znaleźć tu noclegi w różnych standardach, w zależności od naszych potrzeb: od ośrodków wypoczynkowych, pensjonatów i kwater prywatnych, po pola namiotowe i campingowe.

Sezon letni obfituje w liczne imprezy kulturalne i sportowe, m.in. regaty jachtów po Zalewie Wiślanym, turnieje piłki plażowej, czy koncerty. Możecie skorzystać z rejsów RIB-em, przejażdżek po Zalewie Wiślanym, wykupić lekcje windsurfingu, zagrać w tenisa lub minigolfa. Dla dzieciaków główną atrakcją na pewno będzie zabawa w znajdującym się w centrum miasta lunaparku, albo wizyta w parkach: Bajkolandia i Śmiecholandia. Sporą frajdą dla całej rodziny jest przejażdżka Kolejką Turystyczną „Krynica Morska i Stegna Express”, koniecznie spróbujcie!

Będąc w Krynicy Morskiej obowiązkowo trzeba zobaczyć  Latarnię Morską, która została zbudowana w roku 1951, tuż obok ruin dawnej latarni z 1895 r., którą pod koniec II Wojny Światowej wysadzili Niemcy. Latarnia została wyposażona w zaawansowane urządzenia optyczne. Wysokość budowli wynosi 26,5 m, a zasięg światła to blisko 35 km. Światło latarni widoczne jest od strony morza, jak również Zalewu Wiślanego. Warto wspiąć się na jej taras widokowy, by móc podziwiać wspaniałą panoramę Mierzei Wiślanej, Zatoki Gdańskiej, Zalewu Wiślanego i Fromborka. Bez trudu można też zobaczyć rosyjski Okręg Kaliningradzki. Jeśli uda Wam się policzyć schody prowadzące na taras latarni, dajcie koniecznie znać! Tymek nalega by tam wrócić bo zapomniał policzyć, a my na wspomnienie naszej zadyszki błagamy Was o pomoc! 😉

Kąty Rybackie – stara osada rybacka

Początki Kątów Rybackich historycy datują na rok 1643, z którego pochodzą pierwsze informacje na temat osady. W roku 1680, dzięki angielskiemu kupcowi H. Wilhelmowi Ramseyowi, powstał na tych terenach pierwszy dworek. Następnie kilku rybaków postawiło tu swoje szopy na sprzęt potrzebny do połowu ryb, zaś w 1780 r. zbudowano pierwszą karczmę. Osada usamodzielniła się i odłączyła od pobliskiego Sztutowa po 1808 r. Kąty przyciągnęły pierwszych letników tuż po I Wojnie Światowej, natomiast podczas trwania kolejnej wojny osada niestety została niemalże zrównana z ziemią.

Jednak napływająca tu ludność oprócz rybołówstwa zajęła się także rozwojem bazy turystycznej. W latach późniejszych powstały pierwsze ośrodki wczasowe a później coraz bogatsza baza gastronomiczna. Dziś Kąty Rybackie to nie tylko znana osada rybacka, ale także atrakcyjne miejsce wypoczynku. Znajduje się tu kilka ośrodków wczasowych, także pensjonatów i kwater prywatnych. Baza gastronomiczna jest w stanie zadowolić wszystkich przebywających w Kątach Rybackich turystów. Dogodne położenie pomiędzy Sztutowem a Krynicą Morską sprzyja szerszemu poznaniu uroków Mierzei Wiślanej.

 

Jedną z głównych atrakcji Kątów Rybackich jest Muzeum Zalewu Wiślanego. Niestety, poza sezonem turystycznym jest ono czynne wyłącznie w ciągu tygodnia, będąc tam w czasie weekendu nie mieliśmy możliwości obejrzenia zasobów muzeum, które cieszy się dużą popularnością i posiada ciekawe, bogate zbiory. Bardzo nas to zawiodło, ale rozumiemy że muzeum musi kierować się względami ekonomicznymi. Mamy nadzieję jeszcze tu wrócić i nadrobić zaległości 🙂

Nieopodal muzeum znajduje się przystań, z której w sezonie letnim odbywają się rejsy kilkoma statkami wycieczkowymi, to niedroga a jednocześnie ogromna przyjemność, z której warto skorzystać. Na przystani możecie odpocząć na Ławeczce Rybaka oraz zobaczyć dwumetrowy, ważący tonę pomnik, który postawiono by uhonorować tradycyjną pracę mieszkańców miejscowości i wszystkich rybaków, którzy dzień w dzień zmagają się z bezlitosną naturą na wodach Zalewu Wiślanego i Morza Bałtyckiego. Ławeczka przed sezonem była hmm… ubogacona przez naturę, więc nie jesteśmy w stanie powiedzieć Wam czy wygodna 😉

Obok tego „zakapturzonego wąsacza” 11 lat temu postawiono rzeźbę łopaty wbitej w ziemię, wraz z tablicą i apelem o bezwzględnej konieczności przekopania Mierzei Wiślanej, aby umożliwić żeglugę z Zalewu Wiślanego bezpośrednio na otwarte morze bez przepływania przez rosyjską cieśninę Pilawską. Warto dodać, iż kilka tygodni temu Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę w sprawie przekopu. Wszystko wskazuje na to, że realizacja projektu rozpocznie się za 2 lata. Znacie historię miecza Excalibur? Tymek zna, sami zobaczcie co wyczyniał z tą łopatą ; ) pomyślał, że jeśli zdoła ją wyciągnąć ogłoszą go królem Pomorza… 🙂

 

Ogromnym bogactwem Kątów Rybackich jest tutejszy Rezerwat Kormoranów i Czapli Siwej. Utworzony w 1957 r., początkowo zajmował powierzchnię  4,13 ha, następnie rozszerzony został do 102,5 ha. Głównym jego celem jest ochrona kolonii lęgowej kormoranów i czapli siwych. W 2007 r. wykazano, że na tym terenie znajduje się ok. 11 tys. gniazd kormoranów, co czyni to miejsce największym skupiskiem tych ptaków w Europie!

Przystanek – Stutthof

Jest na Mierzei miejsce niezwykle smutne, ale nie mniej ważne. Muzeum, którego zadaniem jest trwałe upamiętnienie ofiar obozu koncentracyjnego i zachowanie dla przyszłych pokoleń  „dziedzictwa Stutthofu” – by nigdy nie zapomniano… Nie zabraliśmy tu syna, jest na to za wcześnie. Nie opowiedzieliśmy mu jeszcze o tym aspekcie historii, bo jest to dla dziecka zbyt trudne. Sami znamy to miejsce i polecamy Waszej uwadze, jeśli Wasze dzieci są już starsze i mogą Wam towarzyszyć, lub jeśli możecie je na kilka godzin przekazać innym opiekunom i sami odwiedzić muzeum. To jedno z tych miejsc, których niestety nie da się wymazać z historii, a przez to nie wolno nam ich wymazać z naszej narodowej pamięci.

Stegna – prawie jak wyspa

Gmina Stegna uważana jest za najpiękniejszą i najbardziej interesującą gminę Mierzei Wiślanej. Otaczają ją wody Wisły, Szkarpawy i Morza Bałtyckiego, dlatego mówi się o niej, że jest niemalże wyspą. Stegieńskie plaże i kąpieliska są niezwykle czyste i bezpieczne. Zdrowe powietrze pozwala „oddychać jodem” a obficie występujący tu las mieszany jeszcze bardziej urozmaica tutejszy cudowny mikroklimat. Wzdłuż piaszczystej plaży rozpościera się teren opanowany przez dęby, buki, osiki i brzozy. Wśród leśnych drzew na wczasowiczów czekają liczne ośrodki wczasowe, pensjonaty i prywatne kwatery.

Latem w Stegnie odbywa się wiele imprez kulturalnych i rozrywkowych, organizowanych m.in. przez Gminny Ośrodek Kultury, Sportu, Turystyki i Rekreacji. Plaże co roku przyciągają dodatkowymi atrakcjami: zjeżdżalniami wodnymi, placami zabaw dla dzieci itp.

 

Najważniejszym tutejszym zabytkiem jest kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, pochodzący z 1683 r. W świątyni odbywają się cieszące się dużą popularnością koncerty organowe w wykonaniu światowej sławy artystów, w ramach Międzynarodowego Festiwalu Organowego organizowanego przez Filharmonię Bałtycką im. Fryderyka Chopina w Gdańsku. Wewnątrz kościoła znajdują się zabytkowe freski oraz barokowe organy, ambona z XVII w., a także model fregaty, ufundowany pod koniec XIX w. przez uratowanych z tonącego statku marynarzy. Ciekawostką historyczną jest fakt, iż w kościele tym przebywał i modlił się Jan Długosz.

Wprawdzie podczas naszego pobytu na Mierzei atrakcja ta była jeszcze nieczynna, ale na pewno latem dużą frajdą dla dzieci jest Park Linowy “Mierzeja”. 6 różnych tras o łącznej długości ponad 850 m, eurobungee (połączenie trampoliny z elastyczną liną), kule wodne oraz nowoczesny plac zabaw – to ciekawa propozycja na aktywny wypoczynek dla całej rodziny. Warto dodać, że drugi park tej samej sieci znajduje się w Krynicy Morskiej.

Kolejnym ciekawym miejscem w Stegnie, które dla nas podczas kwietniowego weekendu okazało się niedostępne, jest prywatna Bursztynowa Komnata. Siedzibą muzeum jest zrekonstruowany domek podcieniowy, a w jego zbiorach znajdują się unikatowe okruszyny, kamyki oraz duże bryły bałtyckiego bursztynu i wykonanych z niego wyrobów. Bursztynowa Komnata otwarta jest od maja do września. W ramach ciekawostki zdradzę Wam, że Tymek będąc w posiadaniu pokaźnej kolekcji bursztynów (czy wspominałam już, że po kilku dniach będziecie zastanawiali się nad wynajęciem przyczepy do przewiezienia znalezionych tu skarbów?) zamierza otworzyć własną komnatę. O realizacji planowanej inwestycji będziemy informować Was na bieżąco 😉

Jantar znaczy bursztyn

Początki osady datowane są na wiek XIII. Nazwa osady rybackiej wywodzi się z języka litewskiego, w którym jantar oznacza bursztyn. Historycy dowiedli, że Jantar leżał na słynnym Bursztynowym Szlaku, znanym już za czasów Cesarstwa Rzymskiego. W Średniowieczu wieś słynęła ze wspaniałych karczm oraz bogactwa bursztynu pochodzącego z połowów morskich i odnajdywanego na plażach. Również obecnie, od listopada do kwietnia można tu przybyć na prawdziwe bursztynowe żniwa.

 

Latem Jantar zamienia się w turystyczny kurort. Czyste, szerokie i bezpieczne plaże idealnie nadają się dla miłośników morskich i słonecznych kąpieli. Wieś oferuje bogatą bazę gastronomiczną i noclegową. Dobrze zagospodarowany pod kątem ruchu turystycznego teren, liczne imprezy rozrywkowe oraz sporo atrakcji na samej plaży sprawiają, że chętnie przybywa tu wielu letników.

Od 1999 r. w Jantarze odbywają się coroczne Mistrzostwa Świata w poławianiu bursztynu, które przyciągają turystów z całego kraju i różnych stron świata. Swoich sił może spróbować każdy!

Jantar jest kurortem przyjaznym dla rodzin, bowiem poza zadbanymi plażami oferuje wiele atrakcji, dość wymienić przejażdżki konne, pole do minigolfa, Centrum Rodzinnej Rekreacji z ptaszarnią i mini zoo, Wioskę Indiańską, park „Inwazja Owadów” oraz wiele innych ciekawych miejsc, zapewniających dzieciom rozrywkę. Apelujemy tylko, by na czas pozasezonowy przykrywać te wspaniałości WIELKĄ plandeką – by nie korciło przeskakiwanie przez płot, gdy brama zamknięta 😉

 Żuławskie domy na filarach

Niezwykle cennymi zabytkami charakterystycznymi dla Żuław Wiślanych są tzw. domy podcieniowe. Ten fenomen pojawił się w tutejszych stronach wraz z osadnikami z Niderlandów i napływem holenderskich mennonitów. Najważniejszą cechą tego typu budynków jest zamknięte pomieszczenie na piętrze, wsparte przez rząd filarów i przylegające do bocznej ściany albo szczytu głównej bryły domu. Liczba słupów podobno zależała od zamożności gospodarza. Dla domów podcieniowych charakterystyczną cechą jest również ich drewniana konstrukcja szkieletowa, najczęściej wypełniona czerwoną cegłą.

 

Wiele żuławskich domów podcieniowych, zarówno tych odrestaurowanych, jak również postawionych od nowa według tradycyjnych metod, pełni rolę atrakcji o charakterze edukacyjno-wypoczynkowym, przeznaczonych dla turystów. Tego rodzaju żywy skansen żuławski funkcjonuje między innymi we wsi Żelichowo. Tutejszy dom podcieniowy “Mały Holender” celowo nie został całkowicie wykończony, dzięki czemu turyści mogą zapoznać się ze szczegółami konstrukcji, zastosowanych materiałów i dekoracji. Zostały tu również wyeksponowane domowe sprzęty i maszyny, których używano w podobnych domostwach setki lat temu. Chętni mogą wziąć udział w specjalnych warsztatach, m.in. warzenia piwa, wędzenia wędlin, wyrabiania sera czy innych żuławskich przysmaków. Gdy zapytaliśmy Tymka czy podobają mu się takie domy podcieniowe, stwierdził że tak, bo są tu fajne koty 😉

Nieopodal Małego Holendra, we wsi stoi greckokatolicka Cerkiew Świętego Mikołaja. Świątynia została wybudowana w połowie XIV w. Z czasów średniowiecza zachowało się tylko prezbiterium. Nawa została wybudowana w latach 1637-1647 po katastrofie budowlanej. Przez wiele lat kościół był siedzibą dziekanów z Nowego Dworu Gdańskiego, z tych czasów zachowało się bogate wyposażenie wnętrza. W 2002 r. świątynię przejęli grekokatolicy.

Mikoszewo – tu Wisła łączy się z morzem

U samego ujścia Wisły do morza, na prawym brzegu rzeki znajduje się miejscowość o nazwie Mikoszewo. Jest to wieś typowo rolnicza, ale intensywnie rozwija się tu infrastruktura turystyczna. Wieś pojawia się w źródłach historycznych już w 1243 r. Swą nazwę zawdzięcza bogatemu gburowi Niklasowi, który zasłynął tym, że goszcząc Wielkiego Mistrza Krzyżackiego Urlyka von Jungingena, zamiast krzeseł użył 12 beczek pełnych złota. Pytaliśmy miejscowych, nikt nie wie gdzie one są, a nawet jakby wiedzieli to by nie powiedzieli 😉

W okolicy ujścia rzeki do morza utworzono Rezerwat Mewia Łacha, o powierzchni 131 ha. Jest to objęte ochroną miejsce gniazdowania ptactwa wodnego oraz rzadkich gatunków ptaków w czasie ich wiosennych i jesiennych przelotów.

Mikoszewo_google

Latem Mikoszewo staje się ciekawym dla turystów kurortem, którego dodatkowym atutem, poza czystymi i dość pustymi plażami, jest jego położenie w niewielkiej odległości od Gdańska, w związku z czym stanowi dobrą bazę wypadową.

Dużą atrakcją Mikoszewa jest prom linowy, kursujący nad ujściem Wisły, pomiędzy wioską a wschodnim skrajem Wyspy Sobieszowskiej. Łączna nośność promu wynosi 90 ton. Przebycie tych 400 m na pokładzie statku trwa zaledwie 5 minut, a ten sposób podróżowania skraca drogę z Krynicy Morskiej do Gdańska aż o 23 km. Prom na swoim pokładzie może zmieścić 21 aut osobowych  i 100 pasażerów. Prom pływa regularnie od kwietnia do października, kursując zazwyczaj co 30 minut, a w przypadku dużego natężenia ruchu – bez przerwy. Oczywiście to czy rejs się odbędzie, zależne jest od warunków pogodowych, dlatego armator zaleca kontakt telefoniczny przed przyjazdem nad przeprawę.

Zdecydowanie polecamy Wam również przejażdżkę popularną „wąskotorówką”, czyli Żuławską Koleją Dojazdową, która kursuje na trasie: Nowy Dwór Gdański – Sztutowo – Stegna – Jantar – Mikoszewo, począwszy od przełomu kwietnia i maja.

W Mierzei Wiślanej nie sposób się nie zakochać. Tutejszy mikroklimat i naturalne piękno wprowadzają w zachwyt! 5 miejsce na liście najbardziej zdumiewających półwyspów na Ziemi… Jeśli uda Wam się tu dotrzeć, lub mieliście już kiedyś to szczęście – dobrze to zrozumiecie : ) Polecamy Wam przyjazd w te strony poza sezonem turystycznym. Bardzo! Czy i Was fascynuje Mierzeja? Dajcie znać czy już ją znacie, czy macie jakieś swoje ulubione miejsca, czy może odwiedzenie jej to Wasz plan na „jutro”?

6 Komentarzy

  • Izabela

    Piękne miejsca.Bywam tam dość często gdyż mam w tamtym rejonie rodzinę.Polecam te miejsca

    Marzec 6, 2018 - 3:56 pm
    • Motorodzinka.pl

      O tak, zdecydowanie niesamowite okolice… Pozdrawiamy! 🙂

      Marzec 8, 2018 - 7:14 pm
  • Wojciech

    A gdzie Skowronki a gdzie granica Polski I Wolnego Miasta Gdańska ze słupem granicznym a Wielorybek i jeszcze parę zapomnianych miejsc

    Marzec 7, 2018 - 8:32 pm
    • Motorodzinka.pl

      Wojciech, masz rację! ten temat zdecydowanie jest jeszcze nie wyczerpany, tak jak ilość niesamowitych miejsc i ciekawostek, jakie są do zobaczenia na Mierzei! Tam nie da się nie wracać 🙂

      Marzec 8, 2018 - 7:17 pm
  • Monika, Mateusz i Jasiek

    Jak się czyta Wasz opis, to jakby się tam było! Dziękujemy, zachęciliście nas 🙂

    Marzec 10, 2018 - 11:52 am
    • Motorodzinka.pl

      Bardzo się cieszymy! Koniecznie dajcie znać, jak uda Wam się tam dotrzeć – na pewno będziecie oczarowani 🙂

      Marzec 10, 2018 - 11:58 am

Zapraszamy do komentowania :)

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.