Rodzic wraca do pracy...

Korporodzic – instrukcja obsługi

Rodzic to taki typ pracownika, który w porze lunchu wkłada telefon do mikrofali i nie bardzo pamięta, co to jest gorąca kawa. Przez cały dzień próbuje wypić zimną, brązową ciecz, nie mając nigdy pewności, czy kubek, po który właśnie sięgnął, nie stał tu już wcześniej. Dużo wcześniej.

Rodzic to osobnik zmęczony, istota na wskroś nieprzytomna, którą z łatwością poznasz po typowych dla jego gatunku rysach twarzy. A raczej na twarzy. Takich z flamastra. Z daleka przypomina klasycznego zombie, ale gdy przyjrzysz mu się z bliska, okazuje się, że nawet podobny jest do ludzi. Tylko z oczu mu jakoś dziwnie patrzy, a często wręcz nie patrzy, bo rozmawiając z Tobą może mieć je zamknięte. Należy to uszanować, pamiętając, że każda możliwość ucięcia komara jest dla niego na wagę złota. Komara może uskutecznić również w pozycji stojącej, nawet w towarzystwie własnego szefa, któremu właśnie miał przedstawić roczne sprawozdanie z planu finansowego firmy. Przełożony w takich sytuacjach powinien wykazać się głębokim zrozumieniem i a) udostępnić mu własny gabinet, by odespał chociaż część swoich zaległości, b) zaoferować płatny wyjazd służbowy bez żadnych obowiązków, poza testowaniem hotelowego łóżka c) skorzystać z okazji i też uciąć sobie drzemkę.

Podczas jego snu nie skacz po nim, dobry człowieku, bo w domu już robi za trampolinę. Postaraj się też nie ciągnąć go za włosy, nie łaskotać i nie trąbić bezpośrednio do ucha. Będzie Ci dozgonnie wdzięczny. Może się tak zdarzyć, że przy braku ww. bodźców obudzi się gwałtownie, myśląc że umarł. Potrzymaj go wtedy przez chwilę za rękę i pozwól ponownie odpłynąć. Jeśli możesz, zanuć półszeptem coś z repertuaru Jimiego Hendrixa, broń Boże nie wspominając o księżycu i szaro-burych kotach – sytuacja mogłaby się bowiem wymknąć spod kontroli. Na wszelki wypadek upewnij się, że wszyscy w biurze pamiętają zasady bezpiecznej ewakuacji z budynku. Wtedy i tylko wtedy możesz podejść, zachowując jednak bezpieczny dystans.

Jeśli osoborodzic pracuje właśnie przy biurku, przenigdy nie zachodź go od tyłu! Wskazane jest też, byś zasygnalizował odpowiednio wcześniej, że się zbliżasz – pozwoli to uniknąć jego nieprzewidzianych, nerwowych reakcji. Jeśli trzymasz coś w ręku, nie dziw się, gdy wykona dziwne, gwałtowne ruchy. To reakcja obronna – spodziewa się, że walniesz go tym w głowę.

Obserwuj go wnikliwie, ale z oddalenia. Jeśli zorientujesz się, że od tygodni w porze obiadowej zalewa sobie wrzątkiem Sinlac, zaproponuj, że postawisz mu obiad. Prawdopodobnie zarówno on, jak i jego żona, nie pamiętają co to takiego.

Podkrążone oczy nie świadczą najpewniej o odbytym przez niego dobrym treningu w rękawicach. Są raczej pochodną jego sytuacji domowej. Naukowcy potwierdzają zgodnie, że wydając na świat małe różowe stworzenie, rodzice oddają mu swoje kolory. Odtąd im samym towarzyszy fiolet – im mniej snu w ich życiu oraz im więcej ugryzień w przedramię, tym bardziej intensywny. Z naszych obserwacji wynika, że przy starszych dzieciach barwy rodzica się zmieniają. W zależności od tego, czy był ostatnio na wywiadówce, czy rozmawiał z oburzoną sąsiadką – do twarzy mu coraz bardziej w czerwieni.

Jeśli właśnie został świeżo upieczonym rodzicem, błagamy! nie proponuj mu więcej wolnego, ani nie wysyłaj wcześniej do domu. Nie pytaj dlaczego. Po prostu tego nie rób… Nie dziw się też, gdy z rozkoszą wpatruje się w czarny ekran swego służbowego monitora. Daj mu cieszyć się chwilą.

Gdy zdarzy się, że urodzą mu się bliźniaki – od razu zasugeruj szefowi, by dał mu osobny gabinet. Dzielenie z nim open space to zagrożenie dla życia i zdrowia pozostałych pracowników. On potrzebuje izolatki. Wy potrzebujecie jego izolatki.

Robiąc w pracy zrzutę na prezent z okazji narodzin jego dziecka, zapomnijcie o bujaczkach, leżaczkach i innych duperelach. Facet potrzebuje kasy na pampersy, bo wczoraj wypełniały cały salon, ale rano zostały dwie ostatnie sztuki.

Nie pytaj go, czy możecie z żoną wpaść w odwiedziny by zobaczyć malucha. Sam zaproś, by Was odwiedził. Bez malucha. Z żoną. A wy idźcie do ich domu i zajmijcie się dzieckiem. Być może się u Was zabarykadują, ale niech Was to nie zraża.

Gdy zaproponujesz nieco starszemu stażem rodzicowi wspólny wypad na piwo, nie dziw się, jeśli zapyta czy jest tam basen z kulkami.

Ogólnie, nie pytaj o nic, nie dotykaj, nie drażnij – a za kilka lat sytuacja z kolegą z pracy wróci do normy. Tylko najpierw jego dzieciak napisze maturę, przyprowadzi pierwszą dziewczynę i wróci z pierwszej podróży autostopem po Skandynawii. Wtedy w firmie odetchniecie wszyscy z ulgą. Chyba że… jego żona znów zobaczy dwie kreski! 😉

6 Komentarzy

  • Magda

    HAHAHAH, jest dokładnie tak jak piszecie! 😀 biedni koledzy z pracy! 😛 pozdrawiam wszystkich udręczonych rodziców – prawdziwi z nas szczęściarze 🙂

    Luty 25, 2018 - 11:31 am
    • Motorodzinka.pl

      i my dołączamy się do pozdrowień! 🙂 tak jest, wprawdzie już z daleka przypominamy zombiaków, ale jesteśmy szczęściarzami! <3

      Luty 25, 2018 - 11:33 am
  • Ola i Adam

    Ubawiliśmy się do łez! 😀 😀 😀

    Luty 25, 2018 - 5:03 pm
    • Motorodzinka.pl

      🙂 🙂 🙂

      Luty 25, 2018 - 5:06 pm
  • Czarek

    To teraz rozumiem, czemu koledzy tak dziwnie patrzą… 😀 pozdrawiam!

    Luty 28, 2018 - 2:55 pm
    • Motorodzinka.pl

      i wszystko jasne 😉 😉 😉 odpozdrawiamy!

      Luty 28, 2018 - 4:11 pm

Zapraszamy do komentowania :)

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.