Przestańmy pytać o drugie śniadanie!

Jak tam dziś w szkole? – rodzicielska sztuka zadawania pytań

Płyniesz małą łódką po spokojnej wodzie a pierwsze promienie słońca ogrzewają Ci twarz. Leniwie rozglądasz się wokół, by po chwili znów zapaść w sen. Jakaś siła sprawia w końcu, że nieśpiesznie przecierasz oczy i zakładasz kapcie…

Jeszcze płyniesz w tej łódce, jeszcze czujesz miarowe kołysanie fal, gdy pół godziny później ta sama siła, która wyrwała Cię ze snu, wrzuca Cię na sam środek rozszalałego oceanu, na którym aż roi się od piratów, bezludnych wysp, zakopanych skarbów i odnalezionych map. Przygoda porywa Cię  w swoje szpony, otoczony zgrają żądnych wrażeń towarzyszy ruszasz na podbój świata. Wciąga Cię wir niezwykłych wydarzeń, niewyobrażalnych emocji, miotają Tobą na przemian zachwyt, niedowierzanie, strach, ciekawość, złość, smutek, niepohamowana radość – słowem: potężna huśtawka, karuzela uczuć, odczuć i odkryć. Kolejne godziny mijają w zawrotnym tempie, jakby ktoś bawił się czasem, a to go na chwilę zatrzymując, a to przyspieszając. Świat wiruje, na horyzoncie pojawiają się kolejne okręty, wspinasz się na maszt, przez chwilę patrzysz jak czarna, piracka flaga tańczy targana silnym wiatrem. Razem z towarzyszami doli i niedoli szykujecie się do kolejnego starcia. Głęboki wdech, wypięta dumnie pierś, błysk szabli, którą dzierżysz w dłoni, cały drżysz bo zapach przygody pochłania Cię bez reszty.  Okręty się zbliżają… I wtedy ta sama ręka, która rano gładziła Cię po policzku, wyłączała rozszalały budzik i podawała ciepłe kakao, sięga po Twój plecak i prowadzi do auta!

Zaraz, a co z tymi okrętami? Co z kamratami, którzy stali z Tobą ramię w ramię, gotowi na wszystko? Głowa, serce, cały jesteś przepełniony przygodą, z której zabrano Cię w najciekawszym momencie! I wiesz co? W samochodzie zadają Ci pytania kompletnie bez sensu! Nic nie mają wspólnego z rzeczywistością, z Twoją rzeczywistością! Przed chwilą byłeś na tropie najpilniej strzeżonego skarbu, a teraz masz opowiadać, czy zjadłeś cały obiad na szkolnej stołówce! Dopiero co wiatr dmuchał Ci w twarz, gdy stałeś na wysokim maszcie, a teraz ciasno zapięty w foteliku pytany jesteś o to, czy uczyliście się dziś jakiejś nowej literki! Litości! Litości! Będziesz milczeć jak grób! Nic nie powiesz, poza zdawkowym „w porządku” pytany o dzień w szkole. Bo jak to opowiedzieć? Jak zdać relację z tego ogromu wrażeń i chwil, gdy słyszysz pytanie o wszystko i o nic jednocześnie?

Czy już to widzicie? 😉 Tak czują się nasze dzieciaki, kiedy zaraz po zamknięciu szkolnych drzwi, bombardujemy je litanią nudnych pytań, zupełnie nieadekwatnych do tego, co przez cały dzień działo się z naszymi dziećmi i… w naszych dzieciach.

Dlatego przestańmy pytać o drugie śniadanie! Spuśćmy zasłonę milczenia na temat zgubionych kredek i po raz setny zmoczonych (Bóg wie jakim sposobem) zeszytów. Niech nasze wargi nie ważą się już więcej wypowiadać trywialnych i wysysających z dziecka całą radość z całodziennych przeżyć pytań – wszystkich jaktamów (jak minął dzień w szkole?), cotamów (co tam słychać u ciebie?) i kiedytamów (kiedy w końcu nauczysz się pilnować swoich rzeczy?). Pytajmy tak na serio, pytajmy o to, co naprawdę dla dziecka ważne, pytajmy z zaciekawieniem i tak samo słuchajmy!

Wiem, chcemy przecież jak najlepiej, chcemy pomóc, chcemy wiedzieć – najlepiej wszystko! I do szału doprowadza nas to burczące „nic takiego”, „spoko” i „było ok.”! Ale mamy jako rodzice 2 (słownie: dwa) wyjścia. Albo włamiemy się do szkolnego monitoringu i codziennie skrupulatnie analizować będziemy każdą nanosekundę spędzoną przez dziecko poza domem (to jest myśl! ;)), albo nie damy się zwariować i… pozwolimy, by nasze dzieci miały swój świat, swoje sprawy, swoje relacje, radości i troski – swoje życie po prostu. Akceptując to, z trudem przełykając i godząc się na to, co nieuchronne, wtedy i tylko wtedy będziemy w stanie pytać tak naprawdę, pytać o to, co ważne. Ten świat naszych dzieci, o którym wiemy tyle tylko, ile one same nam opowiedzą – ten świat wcale nie jest dla nas niedostępny. To nie tak, że nie mamy do niego zaproszenia. Kiedy dziecko zobaczy, że naprawdę interesuje nas to, co ma do powiedzenia i że nie osądzamy, nie krytykujemy, nie dajemy gotowych rozwiązań, tylko słuchamy, będzie się czuło bezpiecznie, będzie wiedziało, że je rozumiemy i tam, gdzie uzna, że potrzebuje naszej pomocy i wsparcia, na pewno nas o nie poprosi!

Zatem wykreślmy ze słownika pytania o zupę, zgubioną czapkę oraz wszystkie ogólniki i banały, jakie – przecież w dobrej wierze – dotąd powielaliśmy. Zadając pytanie zaangażujmy się w opowieść dziecka, pokażmy mu nasz podziw, nasze zrozumienie, współczucie, wtórujmy jego radości i dajmy temu wyraz! Niech opowiada o tym, ile śnieżnych kulek razem z klasą wystrzelili w starszaków! Słuchajmy, gdy mówi kto dziś najgłośniej gwizdał i jakie figurki do kolekcji zdobył jego najlepszy kolega i – co równie ważne – sami też opowiadajmy dzieciom o naszym dniu, o tym co nas zaprzątało, o czym marzyliśmy, jak się dziś czujemy. Pozwólmy by i one zadawały nam pytania, pokażmy że traktujemy je poważnie!

 

A jeśli, drogi rodzicu, potrzeba Ci małej ściągi, takiego zaczynu do dalszych rozmów, to może Ci się przyda ta lista, którą warto update’ować każdego dnia 😉

 

– Co dziś było najciekawsze?

– Co sprawiło Ci największą frajdę?

– Co byś zmienił w tym dniu, gdybyś miał wehikuł czasu?

– Co zabawnego przydarzyło się dziś tobie lub kolegom?

– Gdybyś był superbohaterem jakich mocy chętnie byś dziś użył?

– Opowiedz o swoim najlepszym przyjacielu

– Z którym kolegą udałbyś się najchętniej w wielką podróż? Co byście zabrali?

Co byście robili? Dlaczego to jego właśnie chciałbyś zabrać?

– Czego najbardziej nie możesz się doczekać, kiedy wstajesz rano?

– Z czego dziś jesteś najbardziej zadowolony?

– Czy były dziś jakieś niefajności? Co możesz zrobić, by się nie powtórzyły?

– Jaką zabawę planujesz zaproponować jutro kolegom po lekcjach?

 

… Ta lista może się ciągnąć i ciągnąć, niczym lina cumująca piracki okręt 😉

 

Na koniec krótka nauka od Mistrza:

 

Pytał głupi mądrego: „Na co rozum zda się?”

Mądry milczał, gdy bardziej naprzykrzał się,

rzekł mu: „Na to się przyda, według mego zdania,

żeby nie odpowiadać na głupie pytania”.

(Ignacy Krasicki)

 

To tyle na dziś 😉 Poćwiczymy jutro odbierając dzieci z zajęć?

…A może warto te zasady przenieść też na nasze dorosłe rozmowy?

Bo czyż nie lepiej niż „jak tam w pracy?” brzmi pytanie: „czy chcesz dziś kąpiel z bąbelkami, kochanie?” 😉

 

4 Komentarzy

  • Anita

    najbardziej podoba mi się ta kąpiel z bąbelkami… jestem na tak! 😀
    A tak serio to faktycznie muszę zacząć moim chłopakom zadawać bardziej kreatywne pytania, bo im się gadać ze mną nie chce 😀

    Kwiecień 15, 2018 - 2:35 pm
    • Motorodzinka.pl

      😀

      Kwiecień 15, 2018 - 2:37 pm
  • Marek K.

    Ok, przyznaję bez bicia, że samego mnie nudzą pytania o szkołę, które zadaję córce, nawet zdarza mi się nie do końca słuchać. Spróbuję od innej strony, dzięki

    Kwiecień 18, 2018 - 4:50 pm
    • Motorodzinka.pl

      Marek, bardzo proszę 🙂 Wiemy jak to jest, po całym dniu w pracy itp nie jest to łatwe – wykrzesać z siebie siły na pełne zaangażowanie w rozmowę, zwłaszcza gdy myśli nam uciekają do odłożonych gdzieś spraw. Ale próbować warto, bo jak dziś nie nauczymy naszych dzieci rozmawiania z nami, to za kilka lat może być za późno… Damy radę, jak nie my – rodzice – to kto? 😉

      Kwiecień 18, 2018 - 5:02 pm

Zapraszamy do komentowania :)

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.